Tekst został pierwotnie opublikowany w zinie internetowym Bamaga w 2013 r.
Mamy rok 2013, od wydania Pani Jeziora minęło czternaście lat. Wszyscy fani sagi czekają niecierpliwie na zakończenie historii Geralta z Rivii w grze Wiedźmin 3: Dziki Gon. Krążą plotki, że Andrzej Sapkowski planuje napisać kolejną powieść w wiedźmińskim świecie. Nikt wówczas nie podejrzewał, kto będzie głównym bohaterem. Lecz w połowie października znienacka pojawiła się oficjalna informacja: Biały Wilk powraca, i to już za kilka tygodni.
W pierwszej chwili po przeczytaniu zapowiedzi Sezonu burz czułem zarówno radość, jak i zaniepokojenie. Radość, gdyż uwielbiam sagę wiedźmińską. Zaniepokojenie, ponieważ wypuszczony przez wydawnictwo fragment nie nastrajał optymistycznie. Ostatecznie jednak zamówiłem książkę przedpremierowo. Teraz, jakiś czas po przeczytaniu, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że martwiłem się niepotrzebnie.
Akcja Sezonu burz rozgrywa się rok po wydarzeniach ukazanych w opowiadaniu Ostatnie życzenie. Geralt po odebraniu zapłaty za ostatnie zlecenie przybywa do miasta Kerack, planując krótki odpoczynek. Niespodziewanie plany legną w gruzach, gdy zostaje aresztowany. Lecz to dopiero wstęp do kolejnych kłopotów. Po raz kolejny wiedźmin uwikłany zostaje w gry możnych oraz magów.
Fabuła składa się z kilku wątków, z których spokojnie można by było napisać oddzielne opowiadania. Można przez to odnieść wrażenie, że akcja pędzi jak szalona, lecz w moim uznaniu nie jest to wada, gdyż każdy wątek jest na swój sposób ciekawy, dzięki czemu powieść wciąga. Świat nie zmienił się ani trochę: wciąż jest miejsce dla potworów ludzkich i nieludzkich, seksu i niejednoznacznych wyborów.
Do tego dochodzą dobrze wykreowane postacie, z czego słynie cała seria. Starzy znajomi nie zmienili się ani trochę, chociaż z racji tego, że mamy do czynienia z prequelem, zachowanie głównego bohatera odbiega od tego, które prezentował od przygarnięcia Ciri. Z moich obserwacji wynika jednak, że charakter Białego Wilka przestawiony w opowiadaniach cieszy się większą sympatią fanów, zatem nie ma powodu do obaw. Jaskier także pozostaje tym samym nierozważnym i gadatliwym dziwkarzem jakiego znamy i uwielbiamy, zaś Yennefer (której rola ograniczona została do minimum) wciąż specyficznie okazuje uczucia. Co do nowych postaci: w prawdzie nie są tak charakterystyczne jak chociażby Emiel Regis, jednak wciąż budzą sympatię.
Sapkowski musiał na nowo wejść do stworzonego przez siebie uniwersum, w związku z tym początek książki (czyli m.in. przedpremierowy fragment) jest, delikatnie mówiąc, przeciętny. Opisom brakuje dawnej lekkości, zaś dialogi, moim zdaniem największy atut sagi, są drętwe. Na szczęście szybko nabiera rozpędu, dzięki czemu książka nie odstaje znacznie od poprzednich tomów. Opisy, dalej dość skrótowe, lecz malownicze i dostarczające wielu nowych szczegółów dotyczących świata, czyta się bardzo przyjemnie, zaś rozmowy bawią tak samo jak w Czasie pogardy - w moim prywatnym rankingu najlepszej części sagi. Oczywiście, gusta czytelników przez lata się zmieniły, przez co styl może nie zachwycić bardziej wybrednych odbiorców, lecz mi osobiście sposób pisania pana Andrzeja wciąż odpowiada.
Sezon burz to powrót Geralta w wielkim stylu. Mamy tutaj wszystko, za co miliony pokochały sagę: wiarygodny i brutalny świat, niejednoznacznych bohaterów i wciągającą fabułę. Dla fanów - pozycja obowiązkowa, dla nowych czytelników – może nieco mniej, lecz wciąż warta przeczytania. Teraz pozostaje nam czekać na grę… Albo kolejną powieść. Jak pisze Sapkowski: „Opowieść trwa, historia nie kończy się nigdy.”

Komentarze
Prześlij komentarz